Pornografia spożywcza „Food porn” – czyli uzależnienie od jedzenia, stymulowane przez obrazy…

Pornografia spożywcza – według Wikipedii to „upiększona wizualna prezentacja gotowania lub jedzenia w reklamach, blogach, programach kulinarnych lub innych mediach wizualnych (m.in. Facebook, Instagram, Pinterest). Pornografia żywności często przybiera formę fotografii kulinarnej z pomocą stylizacji, która prowokacyjnie przedstawia jedzenie, podobnie jak fotografia glamour lub pornografia….

Termin „pornografia jedzenia” nie dotyczy ściśle związku między jedzeniem a seksualnością. W Stanach Zjednoczonych food porn jest terminem stosowanym, gdy „producenci żywności czerpią zyski z niechęci do niskokalorycznych i dietetycznych produktów spożywczych, sprzedając smakołyki o wysokiej zawartości tłuszczu i sprawnym działaniu zatykającym tętnice”[6].Współczesna literatura i kino konsekwentnie łączą jedzenie i seksualność. Uczeni zwracają uwagę na historyczne związki między jedzeniem a seksem. W swojej książce Food: The Key Concepts Warren Belasco bada ten szczególny rezonans między kuchnią a sypialnią w nowoczesnym słowniku: „te intensywnie zseksualizowane związki między jedzeniem a miłością utrudniają przyjęcie ascezy implikowanej w odpowiedzialnym jedzeniu. Jeśli ciasto, cukier, tłuszcz, mięso i sól są tak ściśle związane z najdelikatniejszymi przyjemnościami w życiu, kto kiedykolwiek chciałby je ograniczyć?”[7]. Kiedy Alexander Cockburn zdefiniował termin „gastro porn”, użył słowa „podniecenie” oraz „nieosiągalny”[8], sugerujący element fantazji, który można zobaczyć zarówno w pornografii spożywczej, jak i „tradycyjnej” pornografii. Wraz z rozwojem modnych diet i programów ćwiczeń fizycznych w latach 80. XX w. pojawiła się podobna tendencja wzrostowa w mediach związanych z jedzeniem oraz rozwój zaburzeń odżywiania[9]. Gdy ludzie nadal ograniczali kalorie, media związane z jedzeniem zyskały na popularności ze względu na możliwość zapewnienia konsumentowi zaspokojenia swoich fantazji kulinarnych.”  źródło Wikipedia

Teraz prostymi słowami, im więcej oglądamy programów z jedzeniem, im więcej dochodzi do nas „atrakcyjnych” zdjęć potraw, tym trudniej nam oprzeć się pokusie zjedzenia… czegokolwiek.

Marketingowcy posiadają miliony danych o nas, o całej naszej zachodniej cywilizacji, dlatego dość łatwo wybierać  im te obrazy które najbardziej stymulują nas do konsumpcji. Dlaczego to robią? Bo, ktoś im za tę pracę płaci, bo im więcej jemy, tym więcej kupujemy, tym więcej wydajemy, a ktoś zarabia, im bardziej tyjemy, tym częściej chorujemy i większe pieniądze „wyrzucamy” na leczenie chorób wynikających z naszej nieokiełznanej, niezrozumiałej, nawet dla nas samych, chęci do jedzenia – ostatecznie celem są zawsze zwiększone zyski i pieniądze które można na „objadaniu się”  zarobić.

Potwierdzono naukowo, że pornografia jedzeniowa zdecydowanie nasila głód. Mimowolnie widząc pyszny ociekający czekoladą deser (np. jak ten poniżej), nasz mózg automatycznie projektuje sobie potrzebę posmakowania go „jak cudowanie byłoby coś takiego zjeść i poczuć ten  smak ze zdjęcia” (który w rzeczywistości jest zazwyczaj: tłuszczem, cukrem, mąką, barwnikami, sztucznymi konserwantami i ulepszaczami smaku).

Obrazy oszukują mózg, który pod wpływem stymulacji wzrokowej, zachowuje się tak jakby tracił nas sobą panowanie i całkowicie gubił świadomość prawdziwych potrzeb psycho-fizycznych.

Na koniec. Nie ma żadnego znaczenia co o tym myślisz, czy się z tym co powyżej opisane zgadzasz, czy całkowicie temu zaprzeczasz, ważne jest tylko to jak reagujesz na to co widzisz w codziennym życiu. Jeżeli uważasz, że kontrolujesz sytuację, że panujesz nad sobą, że to wszystko co tu napisane to bzdury, to niech zostanie tak jak jest, nie zmieniaj niczego, po co masz się męczyć, w końcu żyjemy po to aby jeść więcej niż potrzebujemy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *