„Stare, ale jare”, czyli wykorzystujmy to co zostało już wyprodukowane

Najdłużej żyjącymi ludźmi w Europie, są mieszkańcy Sardynii. Odkryto, że kluczem do ich długowieczności nie jest „bogactwo”, ale relacje  z ludźmi i wzajemna pomoc. Im więcej wokół nas przyjaźnie nastawionych ludzi, tym jesteśmy szczęśliwsi, jednocześnie przy tym czujemy się bezpieczniej i częściej wyrażamy radość z życia. Kto powiedział, że praca po 12 godzin dziennie, to jedyna opcja w życiu? Komercjalizm zawładnął nasze domy, rodziny, relacje, związki… Czy to dobry kierunek?

Jak dowodzi wiele badań nad szczęściem, posiadanie nadmiaru, nie uszczęśliwia nas, a co jest pewne, mocno obciąża. Okazuje się, że mając wszystkiego pod dostatkiem, czyli tyle ile mamy właśnie teraz, wcale nie jesteśmy szczęśliwsi. Nie cieszymy się już z nowych rzeczy i kolejnych zakupów w galerii, a jeśli dokonamy transakcji, euforia po zakupie gaśnie równie szybko jak zapalona zapałka, potrzebne są kolejne zakupy – stymulanty dopaminy. Kupowanie uzależnia i jak każde uzależnienie, powoduje destrukcję w naszym życiu. Idziemy kupować by ulżyć sobie, zrekompensować trudy codzienności, to ślepa uliczka. Każdy kolejny nabyty przedmiot to wydane pieniądze, na które musieliśmy zapracować, oprócz tego nowy zakup, to nowy obiekt w naszym domu  który będzie musiał znaleźć swoje miejsce w szafie, na półce, szufladzie… przynajmniej na jakiś czas.

Udowodniono, że posiadanie większej ilości przedmiotów nie napawa nas radością, nie daje satysfakcji w życiu, spełnienia. Co gorsza posiadanie „za dużo” generuje wiele godzin dodatkowej pracy, która potrzebna jest, aby zadbać o utrzymanie posiadania. Z czasem taki stan rzeczy psychicznie nas męczy i powoduje, że mamy mniej czasu na to co naprawdę lubimy np. na spotkania z ludźmi, czy wypoczynek. Po latach konsekwencje intensywnej, nadmiernej konsumpcji  wypalają nas, frustrują i dołują. Brzmi niedorzecznie? Czy, aby na pewno życie w ciągłym pędzie, zarabianie – wydawanie i zabieganie o sterty niepotrzebnych kosztownych gadżetów, to spełnione marzenie i sens życia?

„Kupowanie nadmierne i kupowanie nowego to wstyd”, takie zwroty pojawiają się już w niektórych krajach np. w Szwecji, Norwegii, Finlandii.  Kupowanie w marketach i galeriach staje się anty ekologicznym przeżytkiem. Dlaczego?  Bo swoje produkty oferują tam zwykle wielkie „markowe” światowe korporacje. Z licznych publikacji i filmów dokumentalnych wiemy, że nie działają one zbyt humanitarnie i ekologiczne, co przyczynia się do nieszczęścia wielu ludzi i niszczy naszą planetę.

Jasne, że możemy kupować w sieci, aby zdjąć z siebie częściowo poczucie wstydu, wynikające  z tego co już wiemy o procesie powstawania wielu produktów oferowanych przez globalne korporacje (poczucie winy pojawia się, gdy masz świadomość, że Twoją sukienkę mogła szyć 10 letnia dziewczynka zmuszona do pracy w takim właśnie „międzynarodowym imperium” np. w Bangladeszu, a ty pomimo wiedzy o tym kupujesz tę sukienkę – polecam film The True Cost – Teraz już masz świadomość, pytanie co z tym zrobisz?), nie zmieni to jednak faktów, że zło jest złem, a niewolnictwo, niewolnictwem…

Bierność i to, że odwrócimy głowę od prawdy, tłumacząc się  „Świata nie zmienię” jest właśnie naszym największym problemem. Wszyscy mamy wpływ na to jak funkcjonuje planeta i całe społeczeństwo. Co dzień dokonujemy wyborów, które mają konsekwencje i wpływają na Świat. Przyjmijmy w końcu za to odpowiedzialność i działajmy tak, aby jak najmniej szkodzić.

Z drugiej ręki, czyli mądrość tłumu 

Kupowanie towarów z drugiej ręki  w 21 wieku, nie jest już powodem do wstydu, ale, co dla wielu z nas oczywiste, rozsądnym wyborem i najlepszym możliwym rozwiązaniem dla Ziemi i przyszłości ludzi. Od teraz to nie warunki ekonomiczne decydują o zakupach w sklepach z używanymi towarami, ale świadomość i mądrość kupujących myślących o tym co przed nami.  Wiele osób dostrzega widoczną na każdym kroku degradację środowiska, związaną głównie z nadmierną konsumpcją i produkcją. Coraz głośniej mówi się o barbarzyńskim wykorzystywaniu ludzi przez korporacje, gdzie z jednej strony globu ludzie żyjący w nędzy pracują ponad siły za „kromkę chleba” dla wykorzystujących ich niedolę korporacji, a z drugiej strony naszej planety postępuje przerost konsumpcji i szaleństwo zaopatrywania się w niepotrzebny nam nadmiar. Niekontrolowane kupowanie wynika z otumanienia nas marketingową papką, powszechnie zwaną MODĄ. Nadkonsumpcja niszczy planetę, ale i zmienia nas jako ludzką społeczność. Zaprogramowano nas tak, że głównym motywem życia stało się dla nas nieustające kupowanie. Relacje cierpią, bo ciągle, gonimy, pracujemy, aby stale wydawać na rzeczy których nie potrzebujemy, by zaimponować tym wobec których mamy kompleksy, a którzy mają nas po prostu gdzieś.

Kupowanie tak, kupowanie nowego również tak, ale w zdecydowanie mniejszych ilościach i  głównie od lokalnych producentów. Każdy z nas ma wpływ na Ziemię i jej stan, mamy wpływ na kawałek terenu na którym żyjemy i dbanie o niego jest po prostu naszym obowiązkiem. Kupowanie to coś nad czym mamy kontrolę i coś co ma ogromny wpływ na globalną  przyszłość. Głosowanie co 4 – 5 lat na polityków i oczekiwanie, że to oni coś uradzą, niewiele realnie zmienia, wybory jakie dokonujemy każdego dnia, ty i ja, są dużo istotniejsze i mają bezpośredni  wpływ na nas, na społeczeństwo i przyrodę.

Prawie 8 miliardów ludzi żyje już na Ziemi. Czy mamy czas na to, aby odkładać zmiany na później? Planeta i zwierzęta na pewno mają wyrobione zdanie w tej materii…

Co można zrobić? Opanować się! 

Zdecydowanie powinniśmy iść w kierunku działań odciążających nas samych i środowisko. Chodzi o to, aby gospodarka produkcyjna miała w pewnym sensie charakter obiegowy, zamknięty. Cel jest taki, abyśmy korzystali z surowców które zostały już wyprodukowane, odzyskujmy i przywracajmy do użytkowania to co możliwe. Recycling powinien być dominującym sposobem na pozyskiwanie tworzywa niezbędnego do produkcji.

Kupowanie używanych rzeczy, może mieć znaczący wpływ na dynamikę lokalnej gospodarki. Jak to możliwe? Teraz zarabiają głównie korporacje, a w przypadku handlu towarami z „drugim życiem” możemy śmiało zakładać powstanie dużego rynku opierającego się na lokalnych drobnych przedsiębiorcach i handlarzach. Środki pieniężne wydawane w „sekend handach”, nie trafią do  korporacji, ale zostaną właśnie w lokalnym ekosystemie gospodarczym. Można również śmiało założyć, że zmniejszy się de facto ilość śmieci, co pozwoli na lepsze zarządzanie odpadami.  To naprawdę możliwe, bo w przypadku wykorzystywania dostępnych na rynku zasobów, będzie szansa na dokładniejszą selekcję tego co zostało wyrzucone, co na pewno ułatwi  segregację  i odzysk.

Na Świecie każdego dnia powstaje  3 500 000 ton odpadów, rocznie to 1 277 500 000 ton!

145  000 pełnych tirów śmieci, produkujemy każdego dnia!

 

#GorzówToMy czyli co planujemy zrobić w Gorzowie?

Chcemy stworzyć duży sklep z używanym towarem który zostanie pozyskany lokalnie od  mieszkańców.

Wyrzucamy taki wiele, posiadamy tak dużo, że nie wiemy co z tym wszystkim robić, jedni „chomikują” upychając po szafach, garażach, piwnicach, inni wyrzucają, a jeszcze inni próbują sprzedawać na wyprzedażach lub w necie. Część z nas ma samozaparcie i działała tak przez lata, inni szybko odpuszczają i tu właśnie wkraczamy my. Chcemy się zająć tymi którym trzeba pomóc w pozbywaniu się tego co im zalega, a szkoda im wyrzucić „bo nadaje się do użycia”. Absolutnie nie warto marnować tego co można jeszcze wykorzystać, to po prostu nie ma sensu, to brak szacunku do ludzi pracy i naszej planety. My mamy pomysł jak to spożytkować i zrobić z tego nieco więcej. To zarys tego co chcemy zrobić.

Ktoś powie: „Zwariowali, chcą otworzyć sklep z tego co dadzą im ludzie” – otóż to, właśnie tak chcemy zrobić. Taki pomysł, ma wiele głębszych wątków, jednym z nich jest zyskiwanie świadomości tego co posiadamy w swoich zasobach, jak wiele z tego co kupiliśmy, nie przydało się nam i było zwykłym kompulsywnym, emocjonalnym kaprysem, za który po raz kolejny zapłaciliśmy…

Jeżeli motywacja do wyprzedaży, czy wystawiania tego co dla ciebie zbędne, zmniejszy się, my chętnie przygarniemy to co się nadaje do ponownego użycia. Wszystko co jest sprawne, spełniała swoją funkcję i może jeszcze komuś posłużyć, będzie dla nas przydatne. Cały nasz sklep ma zostać stworzony z tego co dostaniemy od Was, od ludzi. Nie chcemy niczego kupować, ani wyposażenia, ani towaru, wszystko co możliwe  ma pochodzić z odzysku z tego co już jest na rynku i zalega w Waszych domostwach.

Co będziemy przyjmować i w jakiej formie?

  • ubrania
  • zabawki
  • meble
  • przybory szkolne
  • książki
  • płyty
  • działający sprzęt rtv, agd (młodzież z technikum w ramach praktyk mogłaby naprawiać sprzęt)
  • wyposażenie domostw
  • działający sprzęt komputerowy (młodzież z technikum w ramach praktyk mogłaby naprawiać sprzęt)
  • telewizory (młodzież z technikum w ramach praktyk mogłaby naprawiać sprzęt)
  • naczynia
  • osprzęt do domów
  • narzędzia
  • wiele innych

Formę przyjęcia właśnie omawiamy, jak będą już znane detale, damy znać.

Dlaczego warto nam przekazać rzeczy? Dlaczego lepiej do nas, niż do pojemników „skądś tam”, czy na wysypisko?

Bo my działamy lokalnie i to jest najważniejszy powód.  (tu możesz zobaczyć nasze akcje)

Jeżeli uda się wdrożyć plan ze sklepem i uruchomimy go, mamy pewien szerszy koncept. Jeżeli sklep powstanie i przyjmie się na rynku, co samo w sobie byłoby już sukcesem, to wdrożymy ideę nr dwa. Jeżeli sklep przyniesie dochód, będziemy jako stowarzyszenie mogli działać lokalnie z nieco większą częstotliwością. Oddając nam rzeczy, będziesz dokładał cegiełkę do akcji plenerowych jakie planujemy robić cyklicznie w Gorzowie, np. wyprzedaże garażowe na większych osiedlach w GW, kino plenerowe dla mieszkańców, akcje sprzątania terenów zielonych, małe koncerty osiedlowe, czy pokazy scenicznych grup teatralnych. Mamy konkretnie opisany plan, ale to przyszłość, teraz skupiamy się na uruchomieniu marketu.

Nie dość, że zmniejszy się fizyczna ilość śmieci na rynku, my odgracimy swoje domostwa, to jeszcze jest szansa na plenerowe akcje społeczne z koncentracją na nas, czyli mieszkańcach Gorzowa.

Czy to wyjdzie, czas pokaże. Plan jest ambitny, a tu opisaliśmy tylko szkic. Już zaczęliśmy pierwsze rozmowy właśnie pod kątem uruchomienia takiego miejsca w naszym mieście, trzymajcie za nas kciuki! Pozdrawiamy ciepło! Trzymajcie się i pamiętajcie, że to jakie jest nasze miasto, zależy od nas, bo #GorzówToMy

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *