Dlaczego marnujemy tyle jedzenia? Czy markety są mądrzejsze od nas?

Najpierw trzeba przygotować pole, potem je obsiać i pielęgnować. Kiedy zborze wyrośnie, są żniwa, następnie mieli się zbiory na mąkę z której wyrabia się np. pieczywo. Łańcuch działań i prac przy produkcji codziennych wypieków jest dość złożony, dlaczego zatem chleb, który kulturowo opakowany jest mistycyzmem i wyjątkowym szacunkiem, jest najczęściej marnowanym pokarmem jaki trafia na śmietnik? Kto z nas nie widział wiszących worków foliowych pełnych czerstwych bułek czy zeschniętego w altanach śmietnikowych bochenków? Taki widok niestety stał się dość powszechny, co obrazuje jak duży mamy problem z marnotrawstwem.

W naszym postępowaniu w zasadzie brakuje logiki. Pracujemy ponad siły, by kupować niepotrzebny nam nadmiar. Kupujemy za dużo, bo przez obciążającą pracę mamy mało czasu i z tego względu chcemy zaopatrzyć się na zapas, by mieć trochę łatwiej.  Podsumowując,  wychodzi na to, że ciężko pracujemy po to, aby szybciej zapełniać śmietniki, za które coraz więcej płacimy. Gdzie tu sens?  Brzmi to nieracjonalnie, ale gdyby policzyć ile rocznie z tego co kupiliśmy, a nie skonsumowaliśmy, trafiło do altan na odpady, złapalibyśmy się za głowę. Wstępne szacunki mówią, że przeciętna rodzina wrzuca do śmietnika niekonsumowany pokarm o wartości około 2500 zł rocznie. Gdyby doliczyć do tego stale rosnące koszty obsługi śmieci, które wynikają np. z problemów ze segregacją ich, ale i łączną, zbiorczą zwiększającą się stale ich ilością, może się okazać, że na wysypiska trafia dużo więcej naszych pieniędzy, niż mówią oficjalne raporty.

Powód takiego stanu rzeczy jest złożony, najprościej sprawę ujmując, kupujemy spontanicznie bez planu, na zakupach jesteśmy przemęczeni i nie robimy przed zakupami rozeznania. Za dużo czasu spędzamy online, co powoduje, że w jakimś sensie tracimy kontakt z rzeczywistością. Nasze głowy są przeciążone informacjami, a to sprzyja nieprzemyślanej konsumpcji. Finanse związane z jedzeniem pochłaniają od 40% do 60 % dochodów przeciętnej rodziny, a ceny zdrowej dla nas żywności rosną…

Prawie połowa Polaków przyznaje się, że marnuje jedzenie, a nie wszyscy którzy biorą udział w ankietach, mówi prawdę… Wyrzucanie jedzenia nie jest w modzie i często wypieramy ten fakt, bo się go wstydzimy…  35 %  z nas przyznaje, że niezjedzoną żywność, wyrzuca kilka razy w miesiącu. Wyrzucamy praktycznie wszystko co możliwe: chleb, mięso, warzywa, owoce, nabiał. Paradoksem jest, że najmniej marnuje się przetworzonego, anty odżywczego dla naszych ciał, chemicznego pokarmu, który jest tani, ma długi czas spożycia, jest pełen ulepszaczy i uzależniającego nas cukru. Statystycznie Polak wyrzuca na śmietnik ponad 200 kg jedzenia rocznie. Określa się, że jako Polacy łącznie w ciągu roku wyrzucamy blisko 9 milionów ton jedzenia, choć nie ma twardych danych i są to raczej statystyczne przypuszczenia. W tym samym czasie 2 miliardy ludzi na Świecie jest niedożywiona, lub głoduje. Pracujemy ponad siły, po to, żeby wyrzucać nadmiar który bezmyślnie kupujemy, a który nie jest nam potrzebny i którego nie jesteśmy w stanie przyswoić. Jesteśmy zaprogramowani przez mechanizmy które każdego dnia wgrywane są w nasze głowy, poprzez promocję i podprogowe schematy mające wyłączyć w nas refleksję. W blokach reklamowych w ciągu jednego dnia na jednym kanale przez cały dzień emitowane są wielorakie produkty do jedzenia – zrobiono badania i zliczono liczbę produktów propagowanych w ciągu jednego dnia na jednym kanale, a w zasadzie ich kaloryczność. Łączna suma kalorii tego co jest reklamowane jednego dnia to 20 000 kalorii! Przejadamy się i marnujemy żywność, bo tego chce przemysł spożywco – farmaceutyczny. Jesteśmy leniwi, bo źle jemy, nie planujemy, bo nam się nie chce, bo tak jest wygodniej…

Coraz mniej się przejmujemy tym co nie do końca rozważne, czy sensowne. Nasza uwaga każdego dnia zajmowana jest setkami przekazów jakie do nas docierają, dlatego emocjonalne przejęcie tym co tu napisane minie i zostanie po kilka dniach zapomniane. Choć zgadzamy się z tym, że marnowanie jedzenia niewłaściwe, szybko przestajemy się tym przejmować. Po czasie dyscyplina męczy, a natłok zalewających nas każdego dnia informacji, zajmuje miejsce temu co było wczoraj. Kultura czy może „obłęd” zakupowy z cyklu: „Kup 3, a 4 dostaniesz gratis” „10 zł mniej zapłacisz u nas za zakupy, jeżeli pojawisz się u nas jutro i wydasz  kolejne 100 zł na produkty z działu owoce” „Mega paka XXL” „Zmieniamy się dla Ciebie, teraz większe wózki dla większej wygody”, „Więcej za mniej”, „Tylko z naszą kartą, 20 % rabaty  na wybrane produkty (oferta ważna tylko do jutra).

Z badań przeprowadzonych w Niemczech (przez Karlsruher Institut für Technologie) wynika, że więcej jedzenia marnują osoby, które głównie zaopatrują się w marketach. W przeciwieństwie do masowych sklepów i ich klientów, mniej żywności marnują klienci zaopatrujący się w małych sklepach osiedlowych i lokalnych ryneczkach warzywno – owocowych. Markety mają sztaby osób pracujących przy badaniu tego co na nas działa, jak zachowujemy się jako klienci i na co dajemy się najłatwiej nabierać, cel jest jasny: masz jak najwięcej wydawać, robić jak największe zakupy i masz regularnie przychodzić, najlepiej codziennie. Choć wydaje nam się, że to my jesteśmy „panem” sytuacji, ostatecznie korporacje mają coraz większe zyski, a my tyjemy na potęgę mając coraz to szczuplejsze portfele…

Czy można to zatrzymać? My uważamy, że tak.

Trzeba nam pragmatycznej edukacji, zwiększającej świadomość i pobudzającej do refleksji. My jak stowarzyszenie działamy i nie oglądamy się na innych, szczególnie na tych którzy z perspektywy kanapy oceniają rzeczywistość, bez fizycznego zaangażowania i emocjonalnej zadumy, tacy zawsze wiedzą lepiej :).

Trzymacie się ciepło i do zobaczenia na naszych akcjach #GorzówToMy

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *