Terror psycho-pandemii, czy realne zagrożenie dla ludzi? Czy bez maseczki tracimy prawa publiczne?

Sprawiedliwość i prawda mało kogo interesują, bo nie zwiększają poziomu strachu, nie można ich tak dobrze wykorzystać jak lęku, nie mają zasięgu…

Co z tą pandemią? Wszyscy zadajemy sobie to pytanie. Coraz więcej osób dostrzega, że przekaz medialny nie do końca zgadza się z tym co mamy za oknami, co widzimy na własne oczy przyglądając się szerzej zjawisku. W necie łatwo jest podważyć naoczne fakty i logikę hasłami „Co ty wiesz o wirusach?”, „Jesteś wirusologiem, że się wypowiadasz w temacie?”, prosto jest również nałożyć maskę i przyznać „Żeby się nie czepiali”, „Żeby nie było mandatu”. Niby tak, niby problem z głowy, ale chyba nie do do końca, bo czy to co dostrzegamy wokół to pandemia która nas dziesiątkuje?  Kiedy porozmawia się z ludźmi, okazuje się, że nikt ze znajomych jej nie widział i się jej nie boi, przez pół roku nic wielkiego się nie wydarzyło, a gdyby nie działania polityczne, nie wiedzielibyśmy, że jest jakakolwiek pandemia… Wyliczamy średnie zachorowań, porównujemy statystyki, kłócimy się i wyzywamy na forach grupowych, mądrując się i przekonując do swoich teorii i opinii w temacie największego celebryty 21 wieku – wirusa Covid 19.

Choroba bez objawów, bez konsekwencji zdrowotnych, bez uszczerbku na zdrowiu, a jednak podobno strasznie niebezpieczna. Trudno to ogarnąć umysłem, bo z jednej strony dzieci i nauczyciele w całej Europie chodzą i przebywają wspólnie przez wiele godzin w klasach bez masek, a z drugiej strony nakazuje się nam zakładać maski kiedy robimy zakupy nawet na otwartej przestrzeni czy kiedy jedziemy autobusem. Pojazdy komunikacji miejskiej stają się miejscami terroru społecznego, a osoby bez „zderzaka” są pod ogromną presją ze strony pasażerów wiedzących więcej  z Tv o wirusach, niż niejeden profesor zajmujący się tematem całe życie. „A ty co telewizji nie oglądasz, pandemia jest”?  W tramwajach bez ochrony ust i nosa grozi nam mandat w wysokości 500 zł, a wobec osób sprzeciwiających się założeniu „jakiekolwiek szmaty zakrywającej usta i nos” używa się nawet środków przymusu bezpośredniego przez służby mundurowe, łącznie z siłowym wyrzuceniem z autobusu…  Gdzie tu konsekwencja? Dzieci i nauczyciele mogą się narażać, ale pasażerowie w autobusach już nie? Miesiąc temu byłem w Austrii, gdzie również jest reżim sanitarny, ale w komunikacji publicznej nie ma takich „smaczków”  jak jedno miejsce puste, drugie do wzięcia. Skoro we Wiedniu, który odwiedzają setki tysięcy turystów każdego miesiąca, nie ma takich podziałów w komunikacji miejskiej, to w Gorzowie do którego turyści przyjeżdżają niezwykle rzadko, wprowadza się „wolne i nie wolne miejsca”. Kilka razy widziałem, że autobusy są po prostu zapchane ludźmi, czyli, że co? Usiąść obok siebie nie można, ale przytulać się tak? W takiej rzeczywistości, logika wybucha jak wulkan, bo absurd goni za absurdem.

Idźmy dalej, maski które często są brudne, wilgotne,  bo zakładamy je wielokrotnie, maski które większość czasu spędzają a naszych kieszeniach, pełnych kurzu i wszelkich cudów torebkach gdzie o sterylności możemy tylko pomarzyć, czy one naprawdę są dla nas ochroną?  Śmiało można rzec, że  po kilku użyciach nie są prozdrowotne, a wdychanie grzybów które się w nich mnożą, po prostu jest szkodliwe. Maski przyjmują wszystko co wychodzi z nas przez usta i nos. Płuca są jednym z elementów systemu oczyszczania naszego ciała, to co wydmuchujemy przez usta i nos, to również zestaw bakterii  i drobnoustrojów, które organizm zwalcza i wyrzuca. Jeżeli nie wierzysz, że bakterie są usuwane przez usta i nos, przestań myć zęby, lub nie umyj ich o poranku, poczujesz szybko, że twój oddech zniewala osoby z którymi rozmawiasz. Oczywiście można zakładać każdego razu nową maseczkę, ale ilu z nas tak robi?

Skoro wirusolodzy pracując w laboratoriach z wirusami, są ubrani w skafandry „kosmiczne”, to czy nas zwykłych ludzi, uchronią przed wirusem zasmarkane, wilgotne, brudne jednorazowe (używane wielokrotnie) zużyte maseczki? Przyznajcie się przed sobą, co ile zmieniacie maskę, gdzie ją zazwyczaj nosicie, gdzie przechowujecie?  Pytanie zostawiamy pod osobistą refleksję.

Z chaosu medialnego wynika, że nikt tak na 100% nie wie, jak się przed tym wirusem bronić i jednocześnie żyć dalej w systemowym społeczeństwie. Dyrektorzy szkół podejmują duże ryzyko prowadzenia placówek szkolnych, w których uprawiania jest fikcja pod hasłem „reżim sanitarny”, bo inaczej tego nazwać nie można. 6 – 8 godzin spędzonych w klasie, potem dzieci idą do domu, spotykają się z rodzicami dziadkami, kolejny dzień  znów do szkoły, to taka dziwna pandemia działająca niezwykle wybiórczo… A co jak okaże się, że jeden z dziadków ma pozytywny wynik na wirusa? Szkoła zostanie zamknięta, wszystkie dzieci i ich rodzice zostaną poddane kwarantannie? Wyobrażacie sobie taki scenariusz? Który pracodawca to przetrzyma, jaka gospodarka to udźwignie? Czas pokaże co się wydarzy, dlatego my nie będziemy wyrokować przyszłości, co ma być na pewno będzie.

Przepisy które regulują teraz prawo o noszeniu maseczek zostały wdrożone w życie na podstawie rozporządzenia, czy to zgodne z prawem i konstytucją? Tego nie wiem, czy wiedzą to prawnicy, też nie wiadomo, bo prawo ma zawsze wiele twarzy i każdą opinię można podważyć inną. Lekarze również są podzieleni, a przecież zwykłego lekarza po medycynie, czy polityka trudno określić specjalistą od pandemii i wirusów.

Do lekarza rodzinnego można umówić się na telefon… Zasiano terror o wirusie, ale do lekarza dostać się nie można, chyba, że konsultacja przez telefon.

Cała ta pandemia jest czymś niezrozumiałym i wydaje się, że jest jakieś inne głębsze dno. Jakie? Tego co będzie nie wiemy, ale zapewne dowiemy się w przyszłości. Może matka Ziemia powiedziała ludziom pas i nie da nam więcej szans? Człowiek przez swój egoizm, wykorzystywanie wyłącznie pod własne potrzeby wszystkiego co wokół, przez ignorancję i brak szacunku wobec Ziemi, przez materializm, stał się dla niej wyłącznie pasożytem. Gdybyśmy my ludzi zniknęli nagle z niebieskiej planety, czy ona zatęskniłaby za nami, czy byłoby jej żal, czy tęskniłaby?

Świat ludzi jest pełen niepokoju, nie wiemy już co jest prawdą, co kłamstwem, co jest złe, słuszne. Na każde zapytanie znajdziemy wiele odpowiedzi, często całkowicie sprzecznych ze sobą. Każdego dnia dokonujemy wyborów, jedne są świadome inne całkowicie przypadkowe, za wszystkie jednak ponosimy odpowiedzialność.  Po kilku latach, okazuje się, że najbardziej boimy się samych siebie…

Trudne to wszystko do ogarnięcia,  dlatego zachowajmy zdrowy rozsądek i szanujmy siebie jako ludzi, bo gwałtownością i ubliżaniem, stracimy dużo więcej niż zdrowie, stracimy człowieczeństwo i relacje społeczne których odbudowanie będzie niezwykle trudne.

Trzymajcie się ciepło i pamiętajcie, że #GorzówToMy i to jak funkcjonujemy na co dzień ma dla nas wszystkich największe znaczenie.

Tekst:

Marek Rybka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *