Czy Gorzów to miasto perspektywiczne z potencjałem dla młodych?

Można kochać nasze miasto, ale czy to wystarczy, aby trwać? Czy mąż bijący żonę co drugi dzień, jest godnym dla niej partnerem, bo mówi, że kocha, a ona za każdym razem mu wybacza… on ponownie ją leje i przeprasza i tak to trwa przez lata, a czas płynie?

Czy osoby które chcą poważnie wykształcić swoje dzieci, wyślą je do Akademii Gorzowskiej? Czy my naprawdę wierzymy, że Gorzów stanie się zagłębiem akademickim? Jakie perspektywy czekają absolwentów naszej uczelni? Zostaną nauczycielami? urzędnikami? a może wyjadą do Niemiec opiekować się osobami starszymi, bo zarobią dużo większe pieniądze, niż na wspominanych stanowiskach? Jak ściągnąć do uczelni na stałe rozchwytywaną, nowoczesną dobrze wyedukowaną kadrę, która może przebierać w ofertach w Polsce i za granicą?

Może gdyby była wyższa szkoła kształcąca w tematach: sieci, programowania, grafiki, czy telekomunikacji, miałaby realny potencjał na przyciągnięcie szukającej konkretnego rozwoju młodzieży, to tylko może, dlaczego, bo w gdybaniu tak to już jest…  A może gdyby przy takiej uczelni rozwijało się centrum informatyczne, co miałoby realny wpływ na rozwój lokalnych firm, w oparciu o najnowocześniejszą technologię której tak bardzo brakuje? To tylko refleksje, ale czemu omijać takie tematy, od tego jest właśnie rozmowa, dyskusja.

Na jaką pracę może liczyć młody człowiek w Gorzowie? Co naprawdę mamy do zaoferowania wykształconym ludziom z samego Gorzowa, ale i Zielonej Góry, Szczecina, Poznania? Mamy markety, no i markety i markety… galerie gdzie potrzebni są sprzedawcy, mamy żabki, mamy centrum logistyczne biedronki, tpv i salony samochodowe… Praca która jest, to raczej mało płatne i nie rozwojowe stanowiska, nie specjalnie też przyszłościowe, patrząc realnie to posady raczej na przetrwanie.

A możliwość samorealizacji, rozwijania własnego potencjału u młodzieży? Gdzie? Tego akurat nie wiem… nic mi nie przychodzi do głowy…

Jakimi ciekawymi atrakcjami kusi młodych Gorzów? Galerie, gdzie można wyłącznie wydawać pieniądze. Kina są w dużo mniejszych miejscowościach, nawet 3 -4 razy mniejszych od Gorzowa.

Basen – no jest, ale pójście na nieco ponad godzinę na saunę z przebraniem się i osuszeniem to koszt około 30 – 35 zł… Dla młodych to naprawdę spora kwota.

Restauracje? Kebaby? Pizzerie? A gdzie ich nie ma? Nawet na wsiach są…

Jasne, że są mega fajne miejsca jak Jazz Club pod Filarami, czy Teatr i Filharmonia. Jest też kilka przyjemnych lokali (całe szczęście!), ale to nadal zdecydowanie za mało, aby rozbujać nasze umierające miasto…  To miejsca dla ludzi szukających takiej rozrywki, no i nie są tanie, co oczywiście nie dziwi i dziwić nie powinno.

Parki?  Latem tak, ale co tam robić jesienią, zimą i wczesną wiosną?

Może kuszą nas tanie mieszkania? Może 10 lat temu były  kuszące, ale teraz cena metra na rynku wtórym w „nowych”  byle jako i byle gdzie budowanych blokach, bez zaplecza przedszkolnego, żłobków, bez parkingów, dróg dojazdowych, to przedział od 6000 zł  do nawet 8000 zł na metr kwadratowy … Już nie dzieli nas przepaść, a 1000 zł za metr porównując się do Poznania i Szczecina.

Z czego słyniemy? Co wyróżnia Gorzów w Polsce, jako miasto średniej wielkości?

Nie chodzi o biadolenie, czy marudzenie, ale lata mijają i nie ma się co czarować, że w mieście szybko, a może i w ogóle coś się zmieni. Nie chodzi o tramwaje, czy kilka remontowanych ulic, to są prace i sprawy podstawowe które i tak musiały się wydarzyć,  bo są niezbędne jak toaleta w mieszkaniu.  Czy można coś poprawić? Pewnie tak, ale myślę, że potrzebowalibyśmy rewolucji umysłowej na poziomie o jakiej Gorzów nie słyszał. To tego trzeba kreatywnych ludzi z wizją, pomysłem, ale i gruntowną wiedzą, którą można wdrożyć dość szybko, aby zacząć zmiany. My nie ścigamy się z Zieloną Górą, czy Koszalinem, ale z pędzącym w jak pociąg, światem. Tylko pomysłowością, twórczością i nieszablonowym myśleniem możemy dać radę, pójść do przodu. Czy to możliwe, czy uda nam się jako miastu nie być wspomnieniem Stilonu?

Biegałem ostatnio po Gorzowie, po parkach, jeździłem rowerem po centrum i myślałem, czy jest tak źle jak to wygląda, czy rzeczywiście za kilka lat będziemy miastem emerytów, a może to jesień, a miasto kwitnie jak bez w maju?

Bardzo, chciałbym, abyśmy byli miastem które się naśladuje, które ma to coś, magię i energię, którą zaraża, dziś tego niestety nie czuję…

Macie jakieś ciekawe pomysły, konstruktywne idee, nie oparte o miliony, a kreatywność? Śmiało piszcie, zacznijmy razem szukać rozwiązań, może wspólnie nam się uda coś zmienić. Nie chodzi o to, aby oceniać kogokolwiek, ale aby skupić uwagę na czymś co nas rozwinie, wyciągnie ze stanu w którym obecnie jesteśmy.

społecznik, kreator pomysłów, ekolog – nastawiony na działanie

Marek Rybka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *